Wywiady

Interviews

Lech Majewski o kinie kultowym...
Źródło: Gazeta Uniwersytecka, www.gu.us.edu.pl
Treść wywiadu
Kino kultowe to przede wszystkim amerykańskie filmy w latach sześćdziesiątych i związane z nimi rytuały. Kanon stanowią „Rocky Horror Picture Show”, „Atakujące pomidory” itp. Równocześnie mogą to być filmy, których kultowość polega na wielokrotnym oglądaniu ich przez określoną grupę społeczną. Przykładem na to jest wielokrotne oglądanie „Krzyżaków” podczas rejsu statkiem, w którym uczestniczył mój brat, jako lekarz okrętowy. Oglądanie tego filmu dla załogi statku stało się z czasem rytuałem i zaczęli odgrywać film przy każdej projekcji, zamieniając się rolami. Dla mnie osobiście termin ten niewiele znaczy, a właściwie nic. Jest to po prostu kino do którego się wraca i przyciąga jak magnes.

Takim filmem jest dla mnie „Osiem i pół” Felliniego. Na jednym z festiwali filmowych miałem do wyboru obejrzeć jakiś premierowy film europejski lub „Osiem i pół”, który widziałem już kilka razy. Wybrałem arcydzieło Felliniego i kolejna lektura tego filmu sprawiła mi ogromna satysfakcję. Amerykanie wbrew pozorom nie lubią ryzykować i Hollywood robi filmy opierając się tylko na sprawdzonych schematach. Moje ulubione filmy amerykańskie są zbyt nietypowe, by się tam przebić np. „Walka klasowa w Beverly Hills” i „Jedząc Raula” Paula Bartela. Cecha indywidualna u reżyserów jest wyeliminowana w Hollywood. Dlatego Los Angeles jest dla mnie cmentarzem pomysłów , idei i marzeń. A największą masakrę kinu zrobiła spółka Spielberg i Lucas przez produkcję „E.T’ i „Gwiezdnych wojen”.

Właściwym kinem kultowym dla mnie jest to, co nastąpiło w latach sześćdziesiątych w autorskim kinie europejskim. W samym roku 1963 na festiwalu w Cannes zaprezentowano w konkursie 16 arcydzieł filmowych. Potem pałeczkę przejęli młodzi amerykanie z widocznymi korzeniami etnicznymi i stworzyli takie wiekopomne filmy jak „Rozmowa” i „Ojciec Chrzestny”(reżyseria F. F Coppola) czy „Lot nad kukułczym gniazdem” (reżyseria M. Forman) Później można jeszcze mówić że kultowe jest kino Wima Wendersa wychowanego na kinie lat sześćdziesiątych.

Bardzo wielu osobom, a szczególnie tym, którzy piszą o filmie brakuje umiejętności myślenia językiem obrazów. W filmie bowiem nie ma linearności ale istnieje wielość pól działania .Ja w jakimś sensie jestem człowiekiem obrazu zaczynałem jako malarz i dlatego tak bardzo przemawia do mnie kino Wojciecha Hasa. Uwielbiam też tajemnicę, bo tajemniczość jest jedyną prawdą o życiu – nigdy do końca nic nie poznamy. Dlatego „Powiększenie” Antonioniego jest moim kultowym filmem.