Recenzje

Reviews


Książki

Books

Autobus na Golgotę (Bus to Golgotha) (komiks) (Baran i Suszczyński)


Chrystus na Manhattanie
Magdalena Sołowiej
Źródło:
Treść
„Autobus na Golgotę” to zapis drogi krzyżowej współczesnego człowieka, poszukującego szczęścia i recepty na samotność. Etapy tej drogi przypominają wędrówkę przez dantejskie piekło. Jest to jednak podróż bez przewodnika, na oślep, bez nadziei na dotarcie do upragnionego celu. Lech Majewski wykorzystuje znane wyobrażenia: Manhattan – centrum świata – jest symbolem władzy, bogactwa i wyrafinowanej rozpusty. To równocześnie miasto, które skazuje na udrękę, wyobcowanie i śmierć. Czy jest w nim jeszcze miejsce na ocalającą miłość? - pyta autor "Autobusu na Golgotę" i dyskretnie udziela nam odpowiedzi. Daleki jest jednak od banalnego moralizowania – jego historia jest surowa do granic możliwości, a jednocześnie niepokojąco wieloznaczna, celowo niedopowiedziana, pulsująca ukrytymi znaczeniami.

Manhattan-Babilon-miasto grzechu – doświadcza klęski żywiołowej. Raz jest to dojmujące zimno, które pozbawia życia, zamraża budynki, zmienia strukturę przedmiotów; później – gwałtowny skok temperatury, zmuszający ludzi do ucieczki w podziemia metra strzeżonego przez hordy drapieżnych psów. Przestrzeń szokująca kontrastami: zblazowani biznesmeni, widmowe twarze prostytutek i narkomanów, zniszczone fasady budynków ukrywające bogactwo i rozpustę. Właśnie tam, nocą, po oświetlonych rzęsistym światłem ulicach jeździ autobus, który zabiera swoich pasażerów w podróż na Golgotę – miejsce kaźni i odkupienia.

Nie wiemy dokładnie, kim jest bohater książki. Poznajemy go, kiedy przekracza granicę stanu Kolorado, wsłuchując się w zapisany na taśmie magnetofonowej głos ukochanej kobiety, która mówi mu, że ich związek nie ma szans na przetrwanie. Później obserwujemy jego sen. Na tarasie budynku na East Side stoją rozmawiający ze sobą ludzie. Nad ich głowami pulsuje światłem monstrualny księżyc. Na ścianach i podłodze snują się długie, wężowe cienie przypominające treny żałobnych sukni. Stopniowo ruchy postaci tężeją i zamierają, zmrożone blaskiem księżyca. Te dwa pozornie oderwane od siebie obrazy oddychają grozą i przejmującym smutkiem, ale jednocześnie zmuszają do podjęcia gry wyobraźni i do dalszej podróży na Golgotę. A jednym z przystanków jest miasto, w którym żyje John, spędzając czas w luksusowych apartamentach, oddając się orgiom, lenistwu, alkoholowi i narkotykom. W podziemiach budynku, w którym mieszka, znajduje się jego „muzeum nędzy” – zbiór zamkniętych w muzealnych gablotach przedmiotów z przeszłości. Jest tam zgnieciony blaszany kubek, pobity talerz, stara książka do modlitwy i toster. W jego domu mieszkają świnie, a w klatkach w piwnicy zamknięci są żywi ludzie: sekretarka, pisarz, alpinista i goście z urodzinowego przyjęcia. Gdzieś w tym wszystkim tkwi on sam ze swoją tęsknota za Sarą – kobietą, którą kiedyś spotkał, a która nieustannie pojawia się w jego snach w objęciach innych mężczyzn. John szuka jej w domach, supermarketach i na ulicach, a wędrówka ta przeradza się w kolejne stadia jego pielgrzymki przez piekło.

Znaczący jest jeden z obrazów pojawiających się na początku książki. Umierający Chrystus wisi na krzyżu w supermarkecie. Z jego ciała płynie krew, która kapie na wykładzinę, na ubrania wiszące w sklepie i na ludzi, którzy robią zakupy piętro niżej. Nikt tego nie dostrzega lub raczej każdy wydaje się być zajęty swoimi sprawami. Pod koniec opowieści raz jeszcze pojawia się Chrystus zawieszony w pustym sklepie Macy’s. W środku nocy jego ciało obmywa strumień oczyszczającego deszczu. Scenę wcześniej, w opuszczonej Dolinie Bogów, oczyszczenia dostępuje John, który spotyka wreszcie ukochaną Sarę. Opowieść została skonstruowana tak, że Dolina Bogów – niezwykłe miejsce w stanie Utah, raz jest dziką przestrzenią, a innym razem otaczające ją stoki przekształcają się w posępną ruinę Manhattanu. Czy odkupienie jest możliwe tylko wtedy, gdy nasza cywilizacja obróci się w pył? Jeśli wszystko nosi na sobie znamiona rozpadu, gdzie trzeba szukać ocalenia? Jedno jest pewne: jego ceną jest i będzie świadome oddalenie się, odseparowanie od rzeczywistości, mistyczna ucieczka na pustynię. Tylko tam odnaleźć można oczyszczającą drogę do wnętrza siebie.

Klimat książki współtworzą czarno-białe rysunki Jerzego Ozgi, znanego autora komiksów, który współpracował z Lechem Majewskim przy wizualizacji projektów filmowych, między innymi „Pokoju Saren”. Ich surowość, ostrość, emocjonalna wyrazistość ożywia tekst, dodaje mu energii, odkrywa jego wewnętrzną strukturę. Szczególnie elektryzujące są rysunki Ozgi pokazujące twarz głównego bohatera. Mają w sobie niepokojącą ekspresję, coś z psychodelicznych narkotykowych wizji, o których pisał Timothy Leary. Do rysunków Ozgi doskonale pasuje stwierdzenie Leary’ego: „Gdy uchyliłeś zasłonę, nigdy już nie będziesz taki sam”. Leary pisał o ekstatycznym poznaniu, otwarciu się na prawdę. Twarz Johna również jest znakiem ekstazy – ale jest to jednocześnie ekstaza i ból, połączenie strachu, rozkoszy i pragnienia śmierci.

Scenariusz Lecha Majewskiego nie doczekał się jeszcze swojej realizacji. W 1993 roku reżyser nakręcił „Ewangelię według Harry’ego” – film, którego akcja dzieje się w Kalifornii, a właściwe na pustyni, którą stała się Kalifornia. To film o potrzebie przezwyciężenia samotności w czasach apokalipsy, film poszukujący sposobu na odnalezienia tego, co zabrała nam cywilizacja. Później powstały „Szczury Manhattanu” (powieść o mieście, które uratowane zostaje przed plagą szczurów), „Metafizyka” i „Ogród rozkoszy ziemskich” – film o miłości, śmierci i zagadce pamięci. Reżyser nie raz już udowodnił, że potrafi stworzyć nieprzeciętne, niepokojące kino metafizyczne, dlatego „Autobus na Golgotę” to historia, która powinna zostać przeniesiona na ekran właśnie przez niego.