Recenzje

Reviews


Książki

Books

Metafizyka (Wydawnictwo Literackie)


Ogród pełen zagadek
Czesław Karkowski
Źródło: Nowy Dziennik (dod. Przegląd Polski, 13 grudnia 2002)
Treść
Metafizyka Lecha Majewskiego to powieść-esej. W zależności od punktu widzenia akcję uznamy za pretekst do rozważań autora o życiu, śmierci, trwaniu, a przede wszystkim na temat sensu świata, albo bedziemy widzieli w książce refleksje narratora snute przy okazji opowieści o miłości do młodej kobiety i jej umieraniu w Wenecji - z akcją dodaną jako swoisty literacki pretekst.

Każdy, kto słyszy o śmierci w Wenecji, natychmiast wędruje myślą do literackiego pierwowzoru - słynnego opowiadania Tomasza Manna. Majewski nie tylko nie ukrywa literackiej aluzji, ale ją jeszcze eksponuje. Bohaterka utworu wprost mówi, że przyjechała do Wenecji, by umrzeć - na co słyszy odpowiedź mieszkanki miasta, że wielu to robi, wybierając „literacką” śmierć.

Wyeksponowanie przez Majewskiego literackiego kontekstu jego dzieła służy intelektualnej grze z czytelnikiem, prowadzonej od początku powieści. Układem odniesienia dla „dziania się” utworu nie jest rzeczywisty świat, ale kulturowe dokonania, przede wszystkim film jako sztuka, a także obraz - Ogród ziemskich rozkoszy Hieronima Boscha.

Pierwszy kontekst odsyła do rozważań na temat znaczenia naszej egzystencji w świecie kultury, drugi - do sieci symboli, znaczeń, niejasnych sensów, które nam towarzyszą w życiu i uchylają rąbka tajemnicy bytu, ale zarazem skutecznie całość zasłaniają.

Mamy więc do czynienia z metafizyką dwojaką. We właściwym sensie tego słowa - jako refleksją nad istotą bytu, którego efektowną i przewrotną zarazem formułę proponuje Majewski na końcu swego krótkiego utworu. A jednocześnie, w sensie przenośnym - jako misterium istnienia oplątanego siecią tajemnych znaczeń, symboli i aluzji wskazujących na głębszy wymiar naszego istnienia „tu i teraz”, którego nie sposób zrozumieć przy pomocy nauk ścisłych.

Życie, śmierć, trwanie i przemijanie to kategorie, nad którymi zastanawia się narrator, Brytyjczyk, komputerowiec - tutaj jako przedstawiciel wiedzy ścisłej i naukowego oglądu rzeczywistości. Dla niego świat jest tworem „wielkiego mechanika”, wszystko ma sens w uporządkowanym i sprawnie funkcjonującym otoczeniu. Nawiązuje romans ze śmiertelne chorą kobietą - historykiem sztuki, której ostatnią i wielką fascynacją są rozważania o Ogrodzie ziemskich rozkoszy. Jest to jakby komentarz do sensu życia, przebogatego w treści, pełnego niewyjaśnionych znaczeń, które należy „czytać” wobec śmierci - w ostatecznym układzie odniesienia. Dopiero wtedy nasze istnienie staje się problematyczne, a ziemska egzystencja - pełna zagadek.

Aby więc zrozumieć życie, należy przeniknąć tajemnice śmierci, a w konsekwencji - należy zwrócić się ku naukom tajemnym, skoro wiedza, z której jesteśmy tak dumni, wiedza przyrodnicza, okazuje się bezsilna. Trzeba sięgnąć do alchemii i jej najdoskonalszej, wizualnej wykładni - malarstwa Boscha. Bohater staje ostatecznie bezsilny wobec tajemnicy świata, gdy przychodzi do rozstrzygania o kwestiach ostatecznych, ale tak z pozoru prostych jak sztuka, która jest przez naukę nie do ogarnięcia i nie do objęcia miarą i wagą. Tajemnice świata, symbole, znaki, aluzje odsyłające nas - być może - do ukrytego porządku, mogą być odczytane wyłącznie przez sztukę - jak w dziele Boscha. Ale miast podawać nam gotowe rozwiązania i odpowiedzi, sztuka tworzy kolejne symbole, które nie mają jasno określonego znaczenia ani konkretnego sensu. Ich rozumienie opiera się na intuicji, przeczuciu; miast dawać odpowiedź - tworzy opowieść, opowieść w opowieści, albo jedną przylegającą do drugiej.

Postmodernistyczny New Age wyraźnie bliski jest Majewskiemu. Rzeczywistość zewnętrzna jest dla narratora tekstem do odcyfrowania, a jako taki wymaga interpretacji. To wprowadza nas w wielość sensów i znaczeń. Ale dla autora - jak na filmowca przystało - rzeczywistość jest tylko wtedy uchwytna, gdy zostaje uchwycona i zarejestrowana na filmie (taśmie wideo). Tak naprawdę istnieją tylko obrazy, dokładniej - rzeczywistość w tych obrazach (pamięci) zaklęta. Tylko one trwają, reszta przemija, ulatuje, jest nie do ogarnięcia. Oglądanie czyjegoś życia, rekonstrukcja pamięci przypomina montaż filmowy - ze ścinków, ze skrawków, z rozmaitych scen składamy pewną sensowną calość, doskonale przy tym wiedząc, iż sekwencje te można ułożyć w innym porządku i wtedy bedą miały inne znaczenie. Pamięć nie rekonstruuje, ale jest twórcza - tworzy, buduje. Innymi słowy, kiedy usiłujemy odtworzyć przeszłe zdarzenia, zrozumieć czyjąś egzystencję, dociec źródeł, dotrzeć do podstawowych znaczeń, nie zdzieramy jakieś warstwy, ale przeciwnie - nakładamy nową, dobudowujemy coś innego. W ten sposób przyczyniamy się do narastania kulturowych znaczeń, bo do zrozumienia rzeczywistości nie ma innej drogi jak tylko okrężna - przez jej interpretacje.

Majewski wybiera prostą historię, aby na takim przykladzie pokazać, jak z pozoru nieskomplikowana opowieść może obrosnąć bogactwem sensów. W praktyce - może nawet zbyt wielkim bogactwem. Autor przeplata narracje refleksjami na rozmaite tematy, mieszając, zacierając granice między powieścią a esejem, literaturą a gatunkiem paraliterackim. Otrzymujemy w rezultacie utwór raczej „mózgowy”, przemawiający do czytelników językiem dyskursywnych tez i diagnoz stawianych współczesności (na przyklad: „zwyciężyła materia sublunarna i ona rządzi światem. Blichtr, tandeta, forsa, kariera, ogłupiająca rąbanka muzyki, bezmyślne zabijanie, narkotyki. Puste świątynie i biblioteki, brak wzorów, reguł, ideałów. Destrukcja, destrukcja, destrukcja kiczowatych potworów na ekranie komputera przez siedmiolatków bez ojców i matek i z zasobem pięćdziesięciu słów, analfabetów duchowych, uczuciowych i ideowych...” i tak dalej) niż dzieło sztuki komunikujące poprzez działania i psychologię postaci. Deklaracja w podtytule: „powieść” okazuje się przewrotna, a nawet - ironiczna. Ale Metafizykę czyta się dobrze, i to jest w końcu najważniejsze.