Recenzje

Reviews



Filmy

Films

OGRÓD ROZKOSZY ZIEMSKICH (The Garden of Earthly Delights)


Lech Majewski o swoim filmie „Ogród rozkoszy ziemskich"
Źródło: www.gutekfilm.com.pl
Treść
Powieść - film

Powieść ma wbudowany w tekście wewnętrzny mechanizm filmowania. Film jest dla niej światem równoległym, ale osobnym. W pewnym sensie film jest konsekwencją powieści. Powieść i film nie konkurują jednak ze sobą, gdyż zajmują zupełnie inne, uzupełniające się punkty widzenia. Dlatego zmianie uległ tytuł (powieść - "Metafizyka", film - "Ogród rozkoszy ziemskich") oraz imiona bohaterów: nazywają się teraz tak, jak aktorzy. W filmie zupełnie inaczej zbudowana jest chronologia i konstrukcja całości. W książce od początku wiemy co się stało, w filmie ta wiedza jest odsunięta w czasie. "Metafizyka" ma formę listów pisanych do osoby, która odeszła. "Ogród rozkoszy ziemskich" to uczestniczenie w życiu bohaterów.

Obraz "Ogród rozkoszy ziemskich" Hieronymusa Boscha

Niesie ze sobą tajemnicę wejścia do raju za życia. I zamyka ową tajemnicę na niewielkiej płaszczyźnie. Są ludzie, którzy spędzili lata na badaniach obrazu i napisali grube tomy na jego temat, a mimo to "Ogród rozkoszy ziemskich" nie może zostać do końca zrozumiany. Ja sam analizie obrazu Boscha poświęciłem sporo czasu. Zaczynałem swoją artystyczną drogę jako malarz i malarstwo jest ciągle obecne w moich filmach. Wraz z wiekiem i doświadczeniami, wracam do źródeł.

Wenecja

Zanurzenie realności w nierealności. Moje poczucie bytu w Wenecji ulega całkowitej metamorfozie - dematerializuję się, rozpływam. Tam mury obrośnięte są obrazami i poezją, można uciec od materii. W Nowym Jorku, bez przerwy uważam by nie rozjechał mnie samochód; w hałasie, pośpiechu nie ma czasu na chwilę refleksji. Wenecja natomiast zamyka swe bramy dla samochodów, obowiązuje w niej inny rodzaj istnienia.

Aktorzy

Obsadę zawsze wybieram instynktownie. Nie potrafię na zimno tego wyjaśnić. Podczas przesłuchań czuję po prostu, że to ta właściwa, najbardziej pasująca osoba. Reszta jest już prosta. Pierwotnie rolę powieściowej Bei miała zagrać Katrin Cartlidge, angielska aktorka znana z takich filmów jak "Nadzy" i "Współlokatorki" Mike'a Leigh czy "Przełamując fale" Larsa von Triera. Była bardzo zainteresowana projektem, jednak na przeszkodzie stanęły jej problemy zdrowotne. Kiedy kończyłem zdjęcia do "Ogrodu..." dowiedziałem się, że zmarła. Może przeczuwała to i dlatego tak zainteresował ją mój scenariusz?

Sposób realizacji

Ograniczyłem ekipę filmową do minimum, nie ze względu na budżet, lecz dlatego, że chciałem po prostu zrobić film bardzo intymny. Pamiętam, jak oglądałem kiedyś album poświęcony Miro. Widziałem jak ten człowiek wstaje z łóżka i zaraz potem maluje coś na skrawkach papieru rozrzuconych po podłodze, tworzy. Ścisnęło mi się serce, że filmowiec nie ma takiej intymności, że podczas jego pracy pełno jest "niepotrzebnych świadków". Nowoczesna technologia jest pod tym względem wyzwalająca. Dzięki niej udało mi się zachować w "Ogrodzie rozkoszy..." charakter, jaki miała powieść - osobistego pamiętnika bohatera. Ten sposób realizacji nazwałem na własny użytek Neorealizmem Cyfrowym. To coś, o czym marzyli twórcy francuskiej nowej fali, zmaterializowana "kamera - pióro".