Recenzje

Reviews



Filmy

Films

MŁYN I KRZYŻ (The Mill and the Cross)


Lech Majewski: Wizjoner kina
Anna Kempys
Źródło: www.interia.pl
Treść
Festiwal Dwa Brzegi to nie tylko filmy, ale także spotkania z twórcami. W środę, 4 sierpnia, gościem cyklu "Lekcja Kina" - szczególnej formy kontaktu twórcy z festiwalową publicznością - był Lech Majewski , twórca bardziej znany i ceniony za granicą, niż w Polsce.

To przykład renesansowego artysty - malarza, poety, kompozytora, wreszcie reżysera filmowego i twórcy wideo-artów. Swoją szczerością i bezkompromisowością w podejściu do sztuki autor zaskoczył uczestników spotkania. Wszyscy poczuli się jakby znaleźli się w innym świecie.

Cykl "Lekcja Kina" to niezwykłe spotkania widzów z twórcami, którzy zdradzają swe filmowe sekrety. Podczas tej "spowiedzi" często dochodzi do wynurzeń bardzo osobistych, artyści opowiadają o swojej fascynacją sztuką (nie tylko filmową ), poznajemy ich z innej, nieznanej nam wcześniej strony.

W tym roku z widzami Dwóch Brzegów spotkał się już Krzysztof Zanussi (2 sierpnia). Mieszankę anegdot reżyser połączył z rozważaniami o szczęściu, samotności i artystycznym hołdem dla - jak sam to określił - swojego filmowego porte-parole Zbigniewa Zapasiewicza. Bohaterem "Lekcji Kina" był także nieżyjący, znakomity autor scenariuszy Jerzy Stefan Stawiński. Widzowie obejrzeli ostatni wywiad, przeprowadzony z artystą w 2008 roku przez Piotra Mareckiego dla Krakowskiej Szkoły Scenariuszowej, w którym Stawiński zdradza tajniki scenopisarstwa. Z widzami spotkają się jeszcze Filip Bajon (6 sierpnia) i Jan Hrebejk (7 sierpnia).

Lech Majewski, bohater "Lekcji Kina", jest gościem specjalnym tegorocznych Dwóch Brzegów. Na festiwalu trwa retrospektywa jego twórczości, składająca się z 13 projektów filmowych - każdy z nich otwiera zupełnie inny rozdział w karierze tego artysty. Twórca od lat mieszka w Nowym Jorku, często bywa w ukochanej przez siebie Wenecji. Jego wideo-arty, fotografie są wystawiane w galeriach całego świata. W 2006 roku The Museum of Modern Art W Nowym Jorku uhonorowało jego twórczość indywidualną retrospektywą zatytułowaną "Lech Majewski - Magia Ruchomego Obrazu". To pierwszy polski twórca, który dostąpił tego zaszczytu. Do jego najbardziej znanych filmów należą: "Angelus", "Ogród rozkoszy ziemskich", "Pokój saren", "Wojaczek", "Basquiat - taniec ze śmiercią" (autor scenariusza), "Ewangelia według Harry'ego". Artystyczny dyskurs na wielu poziomach.

Podczas "Lekcji Kina" Lech Majewski dał się poznać jako erudyta, znawca kina, literatury i sztuki, opowiadający anegdoty, z łatwością cytujący z głowy największych filozofów i reżyserów filmowych. To artysta, który stworzył własny metajęzyk filmowy i prowadzi artystyczny dyskurs na wielu poziomach. Już dawno nie byłam na spotkaniu z twórcą, który z taką szczerością rozmawia z publicznością, nie schlebia jej, ale traktuje jak partnera w rozmowie o sztuce przez duże S.

Majewski z pasją krytykuje współczesne kino i sztukę, które - jego zdaniem - straciły już prawo do nazywania się sztuką. - Nie ma już sensu stricte sztuki filmowej. Skończyła się na przełomie lat 60. i 70. XX wieku, kiedy to Hollywood postawiło głównie na kino rozrywkowe, które ma jedynie zarabiać ogromne pieniądze - mówił Majewski.

Artysta stwierdził również, że XX wiek jest przeklęty dla sztuki. - Panuje przyzwolenie na rozwalanie harmonii, proporcji, kanonu piękna. Jest za to fascynacja brudem. Nie jest już możliwy postęp w sztuce, w technologii tak, ale w sztuce nie.

Mówił również, że jest pod ogromnym wrażeniem technologii cyfrowej, która daje twórcom nieograniczone możliwości, jest jednak bardzo droga i trudno ją wykorzystać do celów artystycznych, "wykorzystuje się ją jedynie do produkcji hollywoodzkich bajek".

A jednak Majewskiemu udało się wykorzystać w swej pracy najnowsze technologie - na dowód tego artysta pokazał podczas "Lekcji kina" zwiastun oraz fragmenty swego najnowszego filmu "Młyn i krzyż", nad którym przy użyciu technologii CG oraz przestrzeni 3D pracuje już od trzech lat. Muszę wyznać, że co to zobaczyłam na kinowym ekranie robi ogromne wrażenie. "Młyn i krzyż".

Film "Młyn i krzyż" jest próbą współczesnego odczytania słynnego obrazu Pietera Bruegla z 1564 roku "Droga krzyżowa" (obraz jest także znany pod tytułem "Droga na Kalwarię").

Historia powstawania filmu jest niezwykła - opowiedział o niej na spotkaniu Lech Majewski. Otóż Michael Gibson, amerykański profesor od lat mieszkający w Paryżu - krytyk sztuki, znawca Bruegla - obejrzał film "Angelus", którym się zachwycił. Napisał entuzjastyczną recenzję, którą wysłał Majewskiemu z zaproszeniem na spotkanie w Paryżu. W swym mailu stwierdził: "Wydaje mi się, że masz brueglowski umysł". Kiedy spotkali się w Paryżu, Gibson dał Majewskiemu swój esej filozoficzny "Młyn i krzyż", na temat obrazu Pietera Bruegla "Droga krzyżowa", i zaproponował, aby na jego podstawie zrealizować film dokumentalny. "Robię filmy raczej kreacyjne" - wyznał Majewski.

Po przeczytaniu eseju zaproponował jednak krytykowi sztuki zrobienie fabuły. Opowiedział Gibsonowi, który początkowo z dystansem podszedł do pomysłu, jak sobie to wyobraża, na co ten oświadczył: "OK, widzę to". I panowie rozpoczęli wspólną pracę nad scenariuszem.

Jak jednak stworzyć film oparty na analizie pojedynczego obrazu? Które postaci wybrać spośród tłumu liczącego ponad 500 osób na obrazie Pietera Bruegla? Trzyletnia wysiłek, wymagający ogromnej cierpliwości i determinacji, przyniósł efekty. Zdjęcia zakończono w 2009 roku. Nie wiadomo, kiedy film trafi do kin - na pewno zostanie wydany na DVD i Blu-ray. W filmie "Młyn i krzyż" w postać Bruegla wcielił się Rutger Hauer, kolekcjonera jego obrazów zagrał Michael York, zaś Marię - Charlotte Rampling, która po obejrzeniu "Pokoju saren" napisała do reżysera list, żeby pamiętał o niej przy realizacji kolejnego projektu.

Na zakończenie "Lekcji Kina" Lecha Majewskiego powiedział, że każdy musi stworzyć sobie swój świat, w którym chce żyć. - Zależmy tylko od siebie. To co czytamy, to co wieszamy sobie na ścianie, to czego słuchamy, to jak i o czym rozmawiamy. Można uciec od tej powszechnej bylejakości, tandety i kiczu. Jak mówi Octavio Paz - "Zamykam oczy i pękają łańcuchy".