Recenzje

Reviews


Biografia i twórczość

Biography and works

Podróże Lecha Majewskiego
Maria Kornatowska
Źródło: Fragment z katalogu Arteon 5/2006, opublikowany na stronie www.atlassztuki.pl
Treść
Bycie sobą jest jedynym religijnym doświadczeniem, które wszyscy przeżywamy. Doświadczeniem możliwym do przekazania jedynie częściowo,za pośrednictwem języka sztuki. John Updike

Lech Majewski to artysta osobny. Outsider. Wędrowiec niespokojny, niczym z karty tarota lub obrazu Boscha. W ciągłym poszukiwaniu nowych miast, nowych krajobrazów, nowych źródeł inspiracji dla swojej wyobraźni. Z zawodu - reżyser filmowy, z powołania - malarz i poeta. Człowiek sztuki - choć w epoce internetu podobne określenie brzmieć może anachronicznie. Ale Majewski idealnie do niego przystaje. Nowoczesny w myśleniu, w łączeniu różnorodnych środków ekspresji i technik, w posługiwaniu się kamerą cyfrową i wideoinstalacjami. Zarazem jednak anachroniczny właśnie. A może raczej należałoby powiedzieć: staroświecki. Zapatrzony w średniowiecze i renesans - w Belliniego i Giorgione - lub metafzycznego Giorgia de Chirico, by trzymać się wieku dwudziestego.

Zapatrzony w starych mistrzów kina śródziemnomorskiego, w Antonioniego i Felliniego. Powiększenie skłoniło Lecha Majewskiego do wybrania łódzkiej Szkoły Filmowej zamiast Akademii Sztuk Pięknych. Pracę magisterską na Wydziale Reżyserii pisał na temat magii w Osiem i pół. Twórca La strady patronował nie tylko debiutanckiemu tomikowi wierszy młodego reżysera, ale i jego okultystycznym zainteresowaniom, akwatyczno-lunarnym fascynacjom.

W twórczości Majewskiego motywy alchemiczno-magiczne zajmują kluczowe miejsce. Nieprzypadkowo zrobił Angelusa, lm o malarzach prymitywistach, Teolu Ociepce i Erwinie Sówce, śląskich alchemikach i różokrzyżowcach. Nieprzypadkowo przywoływał w swoim lmie Boschowski Ogród rozkoszy ziemskich - dzieło sekretnych wtajemniczeń. Bosch - ulubiony malarz Felliniego, duchowy uczeń największego mistyka niderlandzkiego XIV wieku Jana Ruysbroecka, członek hermetycznej sekty z Hertogenbosch odwoływał się w swoich dziełach do idei alchemicznych przeobrażeń. Degeneracja i rozkład materii prowadzić miały ku doskonalszym formom życia duchowego. Można by się dopatrzyć ukrytych analogii między postaciami śląskich malarzy niedzielnych i osobą mistrza z Hertogenboschu.

Uczennica i współpracownica Carla Junga, Aniela Jaffe, w eseju Symbolism in the Visual Arts rozważając charakter awangardowej sztuki pierwszej połowy dwudziestego stulecia, pisze o poszukiwaniu „ducha w materii poprzez proces transmutacji”, o poszukiwaniu przez artystów „niezmiennego sedna życia i rzeczy”. „Duch, w którym owa sztuka była zanurzona - pisze Jaffe - był duchem ziemskim, duchem chtonicznym, przez średniowiecznych alchemików zwanym Merkuriuszem. To on, zdaniem artystów, kryje się poza zewnętrznością natury. [...] Podobnie jak średniowieczne ruchy hermetyczne, tak i sztukę modernistyczną rozumieć trzeba jako mistycyzm ducha materii, a zatem jako ekspresję naszej epoki, kompensacyjną w stosunku do chrześcijaństwa”.

Bohaterowie Angelusa pośród dziwacznego, surrealistycznego pejzażu próbują materię przetworzyć w złoto, uwolnić uwięzionego w niej ducha. Ich mistycyzm można by śmiało określić jako merkurialny. Podobnie jak postawę twórcy lmu. Symbolika alchemiczna, masońska, odwołania do mistycznych traktatów i Anioła Ślązaka budują kanwę Angelusa, jeden z jego poziomów. Z drugiej strony, tak jak w innych lmach i powieściach autora Ewangelii według Harry’ego, widoczne są wątki chrystologiczne, a zwłaszcza temat oarowania, zapowiadający perspektywę zmartwychwstania, czyli odkupienia materii.

Angelus przypomina, w pewnym sensie, palimpsest. Kolejne warstwy nakładają się na siebie, odsłaniając przy uważnej lekturze różne znaczenia i możliwości interpretacji. Jest to ciekawie - inaczej niż w lmach Kutza - wystylizowana, śląska, niemal alegoryczna opowieść. Podzielona na rozdziały. Z gwarowymi dialogami nawet na ezoteryczne tematy. Pomiędzy ziemią i niebem, które jak błękitnawy klosz otacza ziemię. Z owym stożkowatym wzgórzem, na którym ma się dokonać oara. Pomiędzy ludowym realizmem a duchowością. Trochę w stylu Fra Angelico.

Majewski, jak każdy artysta obsesyjny, ma swoje ulubione motywy i konwencje, powracające w rozmaitych wariantach w różnych lmach. Felliniowskie „piękności” o obtych biustach, specyczne sceny kopulacji nasuwające myśl o alchemicznych zaślubinach, o zespoleniu przeciwieństw, utrzymane w felliniowskim duchu występy prowincjonalnych artystów, tańce, transparentowe hasła, żywioły ognia i wody itd. Modne niegdyś piosenki tworzą muzyczne, a zarazem historyczne tło. Charakteryzują klimat epoki. Pobrzmiewa w nich niekiedy nuta osobliwej nostalgii. Autor Angelusa umiejętnie miesza plebejskość, humor, nierzadko rubaszny, z ezoteryzmem. Szyfruje znaczenia swoich lmów, przynajmniej niektórych, na wzór twórców hermetycznych, choćby Boscha właśnie, w warstwie symbolicznej. Jej sens niekoniecznie musi docierać do świadomości wszystkich widzów, ale może działać na ich wyobraźnię i emocje. Na podświadomość.

Majewski kreuje świat zamknięty. Izolowany od realnej przestrzeni, a jednocześnie w niej zanurzony. Śląskie kamienice i zaułki, knajpy i sale domów kultury. Piaszczyste pustkowie i weneckie labirynty. Woda to ulubiony żywioł Majewskiego. Nic tedy dziwnego, że ważnym etapem jego podróży stała się Wenecja, miasto - jak pisał Fellini - „zbudowane na wodzie i namalowane w powietrzu. [...] Odbite w zwierciadle wody wibruje światłem i reeksami, [...] cudownie zmaterializowany artystyczny sen, magiczne miasto zagrożone unicestwieniem”.

W przenikniętej duchem śmierci Wenecji umieścił więc Majewski akcję Ogrodu rozkoszy ziemskich, lmu bardzo, jak mi się wydaje, osobistego, lmu o umieraniu, o rozkładzie materii z jakiej składa się ciało człowieka, ale i o zmartwychwstaniu. Sztuka, ów duch zamieszkujący materię, dzięki magii nowych technik zwycięża w pojedynku ze śmiercią. „Zapis świateł i cieni - mówi reżyser - i nagle ktoś się materializuje, staje się postacią - patrzymy na czyjąś twarz”.

Śmierć, „obecna - jak powiedział w jednym z wywiadów - przez cały czas w naszym życiu” jest zresztą tematem bardzo bliskim twórcy Wypadku. Towarzyszy jego bohaterom - artystom maudits. Sztuka - w wizji Majewskiego - ocala bowiem, ale i niszczy. Niesie ładunek autodestrukcji. Za bycie artystą płaci się cenę najwyższą. Za „przeciwstawianie się stereotypom i martwocie społeczeństwa”. Za niezgodę na bezsens życia, mizerię ludzkiej kondycji, brzydotę i bolesną pustkę otaczającej rzeczywistości. Basquiat umiera z przedawkowania narkotyków, Wojaczek popełnia samobójstwo w alkoholowym upojeniu.

Reżyser zdaje się w pewien sposób identykować ze swymi bohaterami, z malarzami z Janowca, którzy chcą ocalić świat przed ostateczną katastrofą, z malarzem, który nie umie przystosować się do standardów obcego etnicznie społeczeństwa, z poetą, duszącym się w klaustrofobicznej rzeczywistości, w której przyszło mu żyć i z której chce się rozpaczliwie wyrwać, choćby i w śmierć. Na przekór zatem panującym tendencjom Lech Majewski, lmowiec, malarz i poeta, utożsamia siebie z wzorcem artysty romantycznego, artysty maudit. Sztuka jest dlań najdoskonalszym tworem ludzkiego ducha, alchemicznym złotem, które odkupuje nasze ziemskie winy i niesie nieśmiertelność.


Maria Kornatowska, krytyk filmowy, wykładowca w łódzkiej Szkole Filmowej.